IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
liczba postów : 29

PisanieTemat: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Pią Sie 10, 2012 7:43 pm

Od kilku dni prowadziła dość leniwy tryb życia. Czemu? Odkąd David oznajmił jej, że trzeba skończyć zabawę Di nie miała dla kogo biegać cały dzień w szpilkach, czy kontrolować swój wygląd co jakiś czas. Oczywiście cały plan popadnięcia w rutynę polegającą na czytaniu odmóżdżających pisemek o modzie, przerzucaniu kanałów w tv i odwiedzania Flynna, niweczyła konieczność codziennego chodzenia do pracy. Może nie miała tu jakiś strasznie wielkich obowiązków, które skutecznie odpędzałby chęć chociażby przestąpienia progu Redland, ale i tak nie lubiła się tu pojawiać. Miała dobrą, ciepłą posadkę z dala od tego, z czego słynęła wytwórnia, więc tu dopatrywała się jednego z niewielu plusów. Dziś dodatkowo musiała udźwignąć widok Davida, najprawdopodobniej w towarzystwie Vesper. Wcale nie była zazdrosna, po prostu nie dość, że nie lubiła się z nikim dzielić, to jeszcze nie lubiła być odstawiana. Mimo wszystko postanowiła nie chować się w swoim mieszkaniu, gdzie najpewniej nie robiłaby nic pożytecznego, a wyjść do ludzi, nawet, jeśli nieszczególnie przepadała za tymi pracującymi tutaj. Były wyjątki, ale nie oszukujmy się, mogła policzyć je na palcach jednej ręki.
Zaraz po porannym prysznicu zaczęła przeglądać garderobę, w poszukiwaniu czegoś, co jak zwykle miało za zadanie przykuć uwagę wszystkich wokół, a jednocześnie nie wyglądać zbyt wyzywająco. Wybrała koralową obcisłą sukienkę przed kolano, z rękawami 3/4. Do tego cieliste szpilki od Louboutina, delikatny makijaż z obowiązkową kreską na górnej powiece, blond włosy ułożone w fale, jasna torba Hermesa i... gotowe. W wytwórni zjawiła się dosłownie trzy minuty po dziewiątej, od której zwykle zaczynała swój dzień w pracy. Nie spodziewała się wielkich zadań, raczej kontynuacji nudów, tyle że w większym gronie. Z recepcjonistką przywitała się bladym, nieco wymuszonym uśmiechem, po czym skierowała się do wind. Jak na złość trzeba było chwilę poczekać zanim jakaś raczy zjechać na dół.

_________________




Desire B. Connaway

CARD  RELATIONS  PHONE HOME OFFICE CLOTHES


You make the night feel good, but you have got to stay away

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Pią Sie 10, 2012 7:55 pm

Od spotkania z Ines minęło kilka dni, które upłynęły bardzo monotonnie. Praktycznie całe dnie przesiadywał w mieszkaniu nad książką, gdyż w firmie wyjątkowo nic się nie działo, jakby okres wakacyjny udzielił się wszystkim także w tym miejscu. Czasem jednak wypadało się pojawić i przypomnieć o sobie, bo może akurat kogoś szukają i uda mu się wbić? No cóż, takie przynajmniej miał nadzieję, dlatego po przebudzeniu wskoczył w dość mocno sprane już jeansy oraz stary t-shirt. W takich ciuchach czuł się właśnie najlepiej. To było właśnie dziwne, ale znoszone ubrania, a tym bardziej buty były najwygodniejsze. O wygląd jakoś przesadnie nie dbał, bo przecież nie był jakimś homo czy coś w tym guście. Tak właśnie niespiesznie ruszył w stronę dobrze znanego sobie budynku. Przed wejściem spotkał jeszcze kilka znajomych osób, z którymi zamienił kilka słów, a następnie ruszył już do środka. Zaraz po wejściu o mało nie wpadł na Desire. Widać było, że ledwie co wstał i jeszcze trochę był tym zakręcony.
-Witam panią- odezwał się do dziewczyny, po czym puścił do niej oczko- dawno Cię tutaj nie widziałem- stwierdził po chwili. Faktycznie, dość dawno nie miał okazji z nią zamienić kilku słów, jednak to się dziś zmieniło. Jak zawsze Desire wyglądała nienagannie i to nie umknęło jego wzroku, jednak nie skomentował tego w żaden sposób, tylko uśmiechnął się do niej delikatnie.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Pią Sie 10, 2012 8:09 pm

Stojąc przed drzwiami pierwszej-lepszej windy Desire zaczęła się zastanawiać, kto może aż tak absorbować ten sprzęt, skoro o tej porze nie powinno być nazbyt wielkiego ruchu. Wszyscy dawno byli w swoich biurach, ewentualnie na planie. Właśnie to było główną zaletą jej posadki - kiedy przychodziła do Redland jedyną osobą na którą mogła się natknąć była recepcjonistka i ewentualnie szefostwo, ale zdarzało się to doprawdy sporadycznie. Przeklęła w duchu buty na obcasie, w jakich zwykła pojawiać się w pracy. Gdyby zamiast nich miała chociażby baleriny mogłaby pokonać drogę na górę po schodach, nie ryzykując przy tym skręcenia nogi w kostce. Tak więc skazana była na Bóg wie jak długie czekanie na jakąś windę.
Już miała podejść do drzwi i ponownie nacisnąć guzik, kiedy cudem uniknęła wpadnięcia na Martina. W pierwszej chwili zalała ją fala irytacji, że na tym świecie są jeszcze ludzie, którzy nie patrzą przed siebie, ale zauważyła że to Martin. Cóż, jemu chyba mogła odpuścić.
- Oh, cześć - powiedziała, podpierając się ręką na boku, po czym skrzyżowała nogi w kostkach. Przelotnie spojrzała na kolegę z pracy, który wyglądał... jak zwykle, ale nie mogła mu nic zarzucić.
- Przecież bywam często, chyba dobrze mnie unikasz - zaśmiała się perliście, zakładając blond włosy za ucho. Ukradkiem zerknęła w stronę wind, gdzie wreszcie otworzyły się jedne z drzwi.
- Jedziesz na górę? - spytała, powoli wycofując się w kierunku windy.

_________________




Desire B. Connaway

CARD  RELATIONS  PHONE HOME OFFICE CLOTHES


You make the night feel good, but you have got to stay away

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Pią Sie 10, 2012 8:25 pm

-Fajnie Cię znów zobaczyć- stwierdził po chwili, po czym pocałował ją w policzek na przywitanie, jak to miał w zwyczaju. Oczywiście zazwyczaj robił to w innym miejscu niż firma, jednak miał nadzieję, że nie ma nic przeciwko temu i się go nie wstydzi.
-Chyba zwyczajnie jesteśmy tutaj w innych porach- uśmiechnął się do niej przyjaźnie. Co jak co, ale nie miał zwyczajnie powodów, aby jej unikać.
-Ym... tak?- odezwał się, jakby to jej się pytał, po czym wszedł do środka, oczywiście najpierw wpuszczając Desire przed sobą, bo tego wymagała kultura.
-Nienawidzę wind- stwierdził po chwili- średnio jeden na dwanaście kursów kończy się awarią- wzruszył ramionami. Miał nadzieję, że dziś nie będzie to jego dwunasty kurs, bo chyba by się załamał. Z drugiej strony towarzystwo miał idealne, więc chyba nie byłoby to jednak takie złe. Mimo wszystko liczył na to, że dojadą na odpowiednie piętro i drzwi się otworzą.
-Właściwe to co tam u ciebie?- zapytał z nieukrywaną ciekawością- ostatnimi czasy tak rzadko Cię widziałem, jakbyś mnie unikała- spojrzał jej głęboko w oczy, jednak po chwili uśmiechnął się delikatnie.
-W ogóle to nie potrzebujesz znów jakiejś pomocy? Ostatnimi czasy zbyt wiele do roboty to tutaj nie mam- wzruszył ramionami stwierdzając ten niezbyt przyjemny dla niego fakt, jednak taka była właśnie prawda i tego nie ukrywał.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Sob Sie 11, 2012 12:07 am

Oczywiście, że nie miała nic przeciwko. W końcu i tak znajdowali się w niemalże najbardziej rozpustnym miejscu na tej planecie. Wychodzi na to, że utarte niemal wszędzie przywitanie jest zupełnie niewinne w zestawieniu z tym, co tu się dzieje chociażby za ścianą... Kto jak kto, ale Martin chyba doskonale coś na ten temat wiedział.
- Dobra, przyznam się, że ostatnio mam takiego lenia, że ledwo się tu zjawiam - w uroczy sposób przewróciła oczami, uśmiechając się przy tym nieznacznie, jednak zauważalnie. Oczywiście pod hasłem lenistwa kryły się inne powody, jak min. Vesper, której widok przyprawiał Desire o dziwny ucisk w żołądku. Sypiała z jej facetem, do czasu, ale i tak napięcie między nimi było dziwnie wyczuwalne za każdym razem gdy choćby minęły się na korytarzu. W domu miała gdzieś szefową, nie musiała zastanawiać się, czy przypadkiem nie wejdzie do gabinetu prezesa kiedy ta akurat będzie siedziała na jego biurku i na własne życzenie nie wkręci się w niezręczną sytuację. Z drugiej strony cieszyła się, że jest po wszystkim. Nie musiała udawać, że nic ich nie łączy, bo teraz właściwie tak było. Zresztą, i tak nie miała szczególnych planów w stosunku do niego... 37 lat, do tego dość niestały, więc na co jej taka pseudo-inwestycja?
Weszła do windy przed Martinem, stając dokładnie z tyłu pośrodku, żeby nieznacznie opierać się o umocowaną tam barierkę okolicą lędźwi.
- Naprawdę? - zdziwiła się. Kiedyś bała się wind, właśnie przez to, że mogą się zatrzymać, ale to było dawno temu. Teraz praktyczność tego rozwiązania wzięła górę nad statystykami - Może jednak jakoś dojedziemy. Chyba nie mam doświadczenia w takich sytuacjach, wolałabym nie próbować - zaśmiała się typowo dla siebie, czyli całkowicie dziewczęco, co musiało być jej głównym atutem, jeśli już ktoś nie patrzył na wygląd.
- To co zwykle. To nawet zabawne jak podpasowała mi wegetacja w domu - wzruszyła ramionami, podtrzymując spojrzenie Martina, uśmiechając się przy tym kącikiem ust.
- Wracam do biura po tygodniu. Boję się nawet myśleć czy dam radę otworzyć drzwi - uhuu, racja. Niby narzekała na nudę a robota sama się nie zrobi - Naprawdę nie masz nic lepszego do roboty? Bo jeśli nie, to chętnie Cię wykorzystam - uśmiechnęła się szeroko, przekrzywiając głowę na bok tak, że blond włosy zsunęły się po jej ramieniu.

_________________




Desire B. Connaway

CARD  RELATIONS  PHONE HOME OFFICE CLOTHES


You make the night feel good, but you have got to stay away



Ostatnio zmieniony przez Desire Connaway dnia Nie Sie 12, 2012 12:36 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Sob Sie 11, 2012 11:17 am

Tutaj tego typu zachowanie było właśnie całkowicie niewinne. Dwójka bliższych sobie osób spotkała się przypadkiem, więc się przywitali. W wypadku panny Connaway było to jak uściśnięcie sobie z nią dłoni.
-A widzisz, czyli jednak- pogroził jej palcem za to okłamywanie. Co jak co, ale kogoś, kto ukończył psychologię z całą pewnością nie nabierze. I pomyśleć, że takie osoby tutaj też pracowały. Jak widać był tu cały przekrój społeczeństwa od osób, które ledwie miały podstawowe wykształcenie do tych, które miały wyższe. Gdyby Olsen tylko wiedział, że taka sytuacja ma miejsce, to by ją uspokoił, gdyż miał kilka haków na Vesper, których nie zawahałby się użyć, gdyby ta uprzykrzała życie Desire.
-Poważnie Ci mówię- Martin faktycznie miał jakiś lęk przed tym urządzeniem. Nie wiedział, czy chodziło o to, że było tu strasznie klaustrofobicznie, czy o to, że jak każde urządzenie tak i to może się spierniczyć- ja też mam nadzieję, że dotrzemy, bo nie uśmiecha mi się tutaj umierać. Przynajmniej towarzystwo miałbym miłe w tych ostatnich sekundach życia- uśmiechnął się słodko do dziewczyny.
-Byłby z Ciebie dobry materiał na kurę domową- zaśmiał się pod nosem i puścił do dziewczyno oczko, dając tym samym znać, ze tylko sobie żartował i jego słów ma nie brać na poważnie. Co jak co, ale dobry humor i podejście do życia to podstawa, chociaż jak każdy, tak i Martin miewał gorsze dni. Ten jednak jak na razie do takowych nie należał.
-Spoko- uśmiechnął się lekko- przynajmniej się do czegoś przydam. Przemeblowanie, czy noszenie dokumentów?- spojrzał na nią pytająco. Nie miał pojęcia jakie zadanie będzie miała dla niego, ale przynajmniej będzie coś miał do roboty, a nie będzie się wiecznie obijał. Chwilę później winda dojechała na odpowiednie piętro, a parka opuściła pomieszczenie i ruszyła w stronę gabinetu Desire.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Sob Sie 11, 2012 3:00 pm

I właśnie to było jedną z głównych kwestii, jakie zaprzątały głowę Desire. Co tu robią Ci wszyscy ludzie, chociażby Martin? Mogliby pracować właściwie wszędzie, a przecież nie wszyscy po prostu wyrzekli się rodziny jak ona.
- Są wentylatory, jeśli już miałbyś tu skonać to raczej z głodu - zaśmiała się delikatnie, splatając ręce pod biustem. Naprawdę nie pomyślałaby, że Martina aż tak absorbuje myślenie o możliwych zagrożeniach jakie czyhają na niego chociażby w takiej windzie. Setki osób dziennie jeździło w górę i w dół, a Desire nie przypominała sobie, żeby ktokolwiek musiał korzystać tu z pomocy fachowców, bo pechowo trafił na dwunasty kurs.
- No pewnie, ale wiesz, lepiej nie powierzać mi garnków i tym podobnych. Raz próbowałam i zdecydowanie odeszła mi chęć na dalsze kucharzenie - wzruszyła ramionami. Cóż, kucharką nigdy nie była dobrą i raczej już nie będzie. Nawet nie czuła potrzeby dokształcania się w tej dziedzinie, bo oprócz siebie nie miała nikogo na wykarmieniu. A wiadomo, sama nie da sobie krzywdy zrobić.
- Sama nie wiem, przecież jeszcze nie zdążyłam wejść - uśmiechnęła się do niego, kiedy go mijała wychodząc z windy. Przeszli kawałek długim korytarzem, w którego połowie znajdowały się drzwi do do jej biura. Nie można było doszukać się tu zdjęć wyjętych z albumu, czy innych rzeczy demonstrujących szczęśliwą prywatność. Praca, jak praca, może tylko kilka kolorowych magazynów leżało gdzieś na parapecie czy biurku, które ratowały ją w chwilach, kiedy musiała odsiedzieć swoje, a kompletnie nie miała zajęcia.
- Po co wpadłeś do Redland, skoro szukasz sobie zajęcia? - spytała, uśmiechając się przy tym cwaniacko. Oczywiście nie miała nic przeciwko towarzystwu, ale ona gdyby nie musiała, to machnęłaby ręką na ten bajzel.

_________________




Desire B. Connaway

CARD  RELATIONS  PHONE HOME OFFICE CLOTHES


You make the night feel good, but you have got to stay away

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   Sob Sie 11, 2012 6:35 pm

-Poczekałbym aż zaśniesz i zjadłbym ciebie- pokazał jej język. Co jak co, ale na końcu świata przecież by nie wylądowali. Do czasu aż zacząłby przymierać z głodu dawno by ich uwolnili, albo chociaż dostarczyli jedzenie, jeżeli sytuacja byłaby aż tak tragiczna.
-Spoko. Załatwię Ci jakieś seksowne wdzianko sprzątaczki i tak też może być- puścił do niej oczko. Ach te żarty, jak zawsze sprowadzały się do jednego, ale w takim miejscu jak to, chyba było to bardziej niż oczywiste. Dlatego właśnie miał nadzieję, że tak zostanie to odebrane.
-Niby racja, ale wiesz czego się spodziewać- uśmiechnął się do niej delikatnie. Przecież nie była to jej pierwsza dłuższa przerwa. Chwilę później znaleźli się już na miejscu. Martin był tutaj wiele razy, jednak nigdy nie umiał się napatrzeć na pomieszczenie. Zwyczajnie zazdrościł go Desire, bo było urządzone ze smakiem, choć jakiś bibelotów próżno było szukać.
-W sumie dobre pytanie- zamyślił się na chwilę- sam nie wiem. Czasami wydaje mi się, że ktoś się na mnie uwziął i odsuwa ode mnie wszelakie zajęcie. Pamiętasz tego żółtka, który ostatnim razem złapał taką recenzję, że wszyscy mieli polew? Nawet dla niego znalazło się miejsce przy nowej produkcji, a dla mnie nic- wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia, czy to był jakiś spisek, czy ktoś umyśle go od wszystkiego odsuwał, czy też zwykły zbieg okoliczności. Dlatego właśnie pojawił się tutaj w nadziei, że na kogoś wpadnie, kto powie "słuchaj, poszukujemy kogoś, kto zagra żula". Nawet taką ofertę by przyjął, byle dalej się pod względem aktorstwa rozwijać. Jak wiadomo statyści też byli bardzo potrzebni, choć tak na prawdę na nich mało kto zwracał uwagę.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}   

Powrót do góry Go down
 

Game on {Desire Connaway feat. Martin Olsen}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wytwórnia :: .Wytwórnia-