IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Sro Sie 08, 2012 10:29 pm

Atelierowy salon, to przestrzenne pomieszczenie urządzone na potrzeby kolejnego filmu. Z perspektywy kamery wygląda to na salon, w rzeczywistości jest to jego bardzo udana imitacja. Nietrudno jest przykleić do drewnianych ścian tapety i ustawić meble. To zabawne jak po najmniejszej linii oporu idą wszystkie wytwórnie filmowe. Ten salon jest otoczony przez trzy kolejne pseudo-pokoje, w których już wkrótce będą się rozgrywać przeróżne sceny.


//Początek

Ines znowu miała gorszy dzień. Już w momencie kiedy wstała z łóżka wiedziała, że będzie dzisiaj bluźnić pod nosem na papierkową robotę, bo takowa właśnie na nią czekała. Pierwsze miejsce, do którego musiała się skierować, było jej biuro. Miejsce, w którym czasami mogła się wyciszyć, odpocząć od ciągłego harmideru, który panował w wytwórni, ale dzisiaj go przeklinała. Musiała wypełnić kilka arkuszy papierów, bo komuś się tak zachciało. Czy Redland było aż tak niegodne zaufania, że wypożyczenie kilku zagranicznych rekwizytów było związane z tak wieloma dokumentami? No ludzie! Chwilami miała ochotę wrócić do zawodu aktorki porno, bo wtedy przynajmniej nie musiała robić za kogoś pokroju sekretarki. Zabrała kilka papierów i ruszyła do salonu, który już od wczorajszego wieczoru powinien być w pełni urządzony. Dla własnej satysfakcji chciała sprawdzić czy monterzy, dekoratorki i scenografowie, zrobili wszystko tak jak powinni. Jasne, że nie. Po pierwsze brakowało stolika, lampy, na dywanie była jakaś obrzydliwa plama, która strasznie drażniła oko i parę innych niedociągnięć. Warcząc coś pod nosem, chodziła po salonie, zapisując kolejne braki, ubytki i wady w dekoracji. Osoby, który były odpowiedzialne za ten cały pieprznik, powinny się mieć na baczności, bo jak trafią na pannę Carreirę, mogą usłyszeć porządną wiązankę na swój temat i tego jakimi są nieudacznikami w swoim fachu.


Ostatnio zmieniony przez Ines Carreira dnia Pią Sie 10, 2012 7:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Sro Sie 08, 2012 10:38 pm

Martin za to obudził się wyjątkowo dobrze wyspany, co wręcz jego samego dziwiło. Dzień oczywiście zaczął od porannej porcji ćwiczeń, a następnie prysznica i papierosa. Tak było za każdym razem, więc jak czegoś by zabrakło, to solidnie by się wkurzył. Dzisiejszy dzień miał dość luźny. Co prawda chciał napisać kolejnych kilka stron książki, nad którą siedział już od pewnego czasu, ale na to pewnie przyjdzie pora, o ile to nie jedna z tych, które pisało się całe życie, a i tak nigdy się ich nie kończyło. Po wyjściu z mieszkania zahaczył jeszcze o piekarnie w której kupił swoje ulubione pączki, a następnie ruszył w stronę firmy... firma... w sumie dość dziwna nazwa dla miejsca takiego jak to, ale nie miał pojęcia jak to inaczej nazwać. Mimo wszystko nazwa dla niego nic nie znaczyła. Do budynku wszedł niemalże jak do siebie. Sporo osób już tu go znało, więc nie był to dla niego problem. Przechodząc z jednego pomieszczenia do drugiego dostrzegł Ines i to, że już o tej godzinie niemalże biły od niej pioruny. Pomimo jej nastroju, którym wręcz promieniowała we wszystkie strony jak radioaktywny pierwiastek, zdecydował się do niej podejść.
-Witam szefowo- zawsze się tak do niej zwracał, nie bacząc na to, że byli przyjaciółmi i na dodatek był te kilka lat starszy. Mogło to dziewczynę denerwować, ale w końcu to ona była tutaj jego przełożoną.
-Może skusi się szefowa na pysznego pączka?- podsunął torebkę niemalże pod jej nos, jednocześnie robiąc niewinną minę. No jak mogła by mu odmówić.
-Coś się stało? Zapytał w końcu, bo nie dawało mu to spokoju.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Sro Sie 08, 2012 10:55 pm

Dziewczyna, słysząc za sobą czyjś głos, odwróciła się w stronę jego źródła z zamiarem zatłuczenia faceta, który śmiał się do niej odezwać. Jednak spasowała kiedy zorientowała się, że to nie był żaden irytujący, zagubiony aktorzyna, a jej przyjaciel. Wzrok Ines momentalnie złagodniał, a ona wydała z siebie głośne westchnienie ulgi. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że nazwał ją szefową. To dziwne, jak się poznali, nie różnili się od siebie praktycznie niczym. Byli na tym samym stopniu, podrzędni aktorzy (pomijam fakt, że Ines pojawiła się w Redland trochę wcześniej), a teraz ona bezpardonowo wskoczyła na stołek Zastępcy prezesa wytwórni, zagarniając przy tym Oscara za swoją rolę w ostatnim filmie. Mogła rozstawiać po kątach wszystkich, ale nie ludzi, z którymi trzymała. Bez przesady, aż taką jędzą nie była. Woda sodowa nie uderzyła ją w ładną łepetynkę.
- Cześć Martin. - jej usta wygięły się w lekkim uśmieszku. - Szefowa skusi się na pączka, bo szefowa musi unormować poziom cukru we krwi. - i faktycznie odłożyła papiery na niski stolik i sięgnęła do siatki. Już po chwili gryzła pączka i oblizała lukier z warg. - Patrz jacy kretyni tu pracują. Nie potrafią nic urządzić, wyprać dywanu, brakuje wazonu, lampy, poduszek, tam powinien stać stolik. - powiedziała po przełknięciu kęsa i gestykulowała dłonią, pokazując kolejne wady w całej dekoracji. Niemalże się pieniła kiedy o tym wszystkim opowiadała. - W ogóle... kto tutaj będzie jutro grał? - ogarnięcie to podstawa, ale już wszystko zaczynało jej się mieszać kiedy jednocześnie było kręconych kilka filmów z różnymi aktorami, w różnych sceneriach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Sro Sie 08, 2012 11:03 pm

Martin nie był zazdrosny o to, że komuś udało się awansować. Autentycznie cieszył się, że trafiło to się jego przyjaciółce, a nie komuś, kogo znał z widzenia, a co najważniejsze awans ten nie spowodował wywyższania się dziewczyny. Cały czas można było spokojnie z nią porozmawiać czy zwyczajnie się napić. Jak to mówią, nie odbiła jej palma. Pozostała tą samą Ines jaką poznał i polubił.
-I słusznie, bo śniadanie to najważniejszy posiłek- słuchając jej słów, zaczął się rozglądać po pomieszczeniu i ciężko nie było przyznać jej racji. Faktycznie, sporo roboty tutaj trzeba było włożyć, a czasu pewnie zbyt dużo nie zostało. Mimo wszystko chłopak był dobrej myśli. Zawsze przecież można wszystko tak poprzestawiać, że nie będzie tego widać, albo zrobić takie ujęcia kamerą, że będzie wszystko cacy.
-Oj Ines- pokręcił rozbawiony głową, próbując się nie roześmiać- czasami za bardzo poważne do tego podchodzisz- to oczywiście było czyms normalnym u osoby na takim stanowisku, jednak przecież od tego świat się nie zawali- chodź- delikatnie podprowadził ją do krzesła, na które lekko ją pchnął- zamknij oczy- Martin obszedł ją, a gdy znalazł się za nią, położył dłonie na jej ramionach- przez chwilę nie myśl o niczym, oprócz tego zajebistego pączka- po tych słowach zaczął lekko masować jej ramiona. Czuć było, że jest spięta, a on chciał, aby zwyczajnie trochę się rozluźniła. To zawsze pomagało- wyobraź sobie, że jesteś gdzieś daleko, w fajnym miejscu i nie musisz się niczym przejmować- słowa te wypowiadał niemalże szeptem, aby nie zburzyć całej tej atmosfery rozluźnienia, nie przerywając przy tym delikatnego masażu.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Sro Sie 08, 2012 11:25 pm

No, ale... Jak ją miały nie drażnić takie niby detale, które później wyłapuje się dopiero podczas oglądania powtórek jakiejś sceny? Wtedy może być najlepsza gra aktorska, a ujęcie idzie do kosza, bo przykładowo w tle widać odchodzącą od ściany tapetę. Przecież to aż wołało o pomstę do nieba, a Ines skoro już dostrzegła takie karygodne błędy, miała zamiar doprowadzić do ich poprawienia.
- Świat się nie zawali, że później w recenzjach usłyszysz, że tło w filmach z Redland jest niedopracowane i niechlujne. - gdy była aktorką, nie zwracała na takie rzeczy uwagi. Wkurzała się tylko gdy musiała po raz setny powtarzać jedną i tą samą scenę, bo ciągle coś nawalało pod względem technicznym. Jednak jako ktoś na wyższym stołku, musiała zwracać na to uwagę, bo pierwsze to ona dostawała ochrzan od góry, dopiero później ona opieprzała tych z dołu.
Posłusznie usiadła na krześle i zamknęła oczy, tak jak kazał jej Martin. Uśmiechnęła się szerzej gdy wspomniał o zajebistym pączku, którego następnie znowu ugryzła. Czuła jak spięte mięśnie karku i ramion, powoli, stopniowo się rozluźniają. Faktycznie, to przynosiło zamierzony efekt, bo dziewczyna przestawała zionąć ogniem jak jakiś smok. - Mam dla Ciebie propozycję. Zmień profesję z aktora na masażystę. Chociażby na masażystę w Redland. Gdyby to ode mnie zależało, mogłabym Ci za to dawać pensję wysokości tych, które dostają badziewni scenografowie. - ciekawe czy kadrowy zgodziłby się żeby Olsen zmienił zawód i zaczął masować zbolałe karczki aktorek, albo prezesowych? Znaczy... jeszcze był podpisany kontrakt, więc mężczyzna musiał pracować w filmach, ale tak na przyszłość, to super odprężająca praca. Jednak aktorzy porno też potrafili się odprężyć podczas kręcenia pewnych scen i wszyscy o tym doskonale wiedzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Sro Sie 08, 2012 11:36 pm

Jak każda kobieta, tak i Ines przykładała wielką uwagę do szczegółów, dlatego właśnie chyba ją to tak drażniło. Martin pewnie nie zwróciłby na to nawet uwagi, albo uznałby, że jest to tak mały szczegół, który nie wpłynie na całą produkcję. I właśnie z tego powodu to ona była tutaj szefową, a on można powiedzieć zwykłym pracownikiem i tak powinno pozostać.
-I ty je czytasz? Daj spokój. Czasami zyski idą odwrotnie proporcjonalnie do recenzji- starał się tutaj szukać jakiś pozytywnych cech i nie wiedział, czy do końca mu to wyszło. Mimo wszystko wierzył w zdolności przyjaciółki, jednak nawet i ona nic nie wskóra, gdy była tak nabuzowana. Dlatego właśnie odpowiednio się nią zajął.
-Po co? Dobrze mi tu, gdzie jestem, a pomasować czasem i charytatywnie mogę- zaśmiał się pod nosem. On nie widział problemu, żeby czasem kogoś rozluźnić i sprawić tym samym przyjemność. Czasem trzeba było zwyczajnie taktownie podejść do danego problemu i wszystko samo się zacznie układać. Tak właśnie było teraz. Gdyby Ines dalej chodziła taka zdenerwowana, niczym wulkan, to nic by to ze sobą dobrego nie przyniosło. A tak na chwile usiadła, zapomniała o całym świecie, mogła się zrelaksować, poukładać myśli, a później znów za wszystko zabrać w takiej kolejności w jakiej powinna, aby odnieść całkowity sukces i powiedzieć "Jestem dumna z tego, co zrobiłam".

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Czw Sie 09, 2012 11:00 am

- Masz rację, ale niektóre recenzje są warte uwagi. Można z nich wyłapać ciekawe smaczki. - część opinii publiczności, albo nawet krytyków filmowych (Boże jak ona ich nienawidziła) potrafiła przedstawić jakieś ewidentne wady w produkcji. Człowiek uczy się najlepiej na swoich błędach, więc tak czy inaczej - ktoś musiał czytać recenzje, bo były one w pewnym stopniu potrzebne. Przynajmniej było wiadomo czy aktorzy wypadli naturalnie, czy cała fabuła była odpowiednia i inne tego typu sprawy.
Gorzej jak wypowiadały się persony, które całkowicie nie zrozumiały pointy filmu i nie potrafiły rozróżnić dobrej gry aktorskiej od złej, to już inna sprawa. Takie coś irytowało wszystkich, którzy pracowali nad takim projektem. - Coś w deseń wolontariatu? To słodkie, że próbujesz zadbać o to, żebym nie ukatrupiła kilku osobistości, ale i tak to zrobię. - dojadła pączka i podniosła się z krzesła, odwracając w stronę Martina. Jej uśmiech mówił sam za siebie: Tak chłopaku, właśnie wymasowałeś zastępczynię prezesa wytwórni, która przez chwilę będzie zachowywała względny spokój i opanowanie, a jak spotka scenografów odpowiedzialnych za ten salon, i tak odgryzie im głowy. I cóż poradzić? Taka z natury już jest Carreira i trzeba się z tym pogodzić. Nawet jeżeli nosi się dostojne miano jej przyjaciela. Chociaż takim masażem na rozpoczęcie dnia chyba nikt by nie pogardził.
Teraz się czuła taka rozluźniona, że wizja mordu wydawała się bardzo odległa, ale to tylko pozory. Ludzie muszą ponosić konsekwencje swoich czynów. Jeżeli mówią, że na wczoraj będzie gotowa dekoracja to znaczy na wczoraj, nie na za dwa dni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Czw Sie 09, 2012 11:26 am

-Ja bym je mimo wszystko odbierał z pewnym dystansem- wzruszył ramionami. Wiadomo jacy są ludzie i co nimi kieruje. Czasami zwykła zawiść powoduje w nich taką, a nie inną reakcję. Dlatego Martin nie przykładał do tego tak wielkiej wagi. Oczywiście zapoznawał się z takowymi, ale jakoś podchodził do tego obojętnie i nie chciał rozszarpywać ich pazurami. Jakby nie patrzeć taka była ich praca i za coś wyżyć musieli, tak samo jak wszyscy tutaj.
-Oby nie za dużo, bo nie będzie z kim pracować- wzruszył ramionami, robiąc niewinną minkę. No tak, niektóre zadania mogły być robione przez innych ludzi, ale jeżeli się tego nazbierało za dużo, to pewne, że się wszystko posypie. Mimo wszystko miał nadzieję, że Ines nabierze teraz lekkiego dystansu do tego wszystkiego i nie wybuchnie przy pierwszej osobie, którą napotka. Chłopak cieszył się, że mógł w ten sposób pomóc swojej przyjaciółce choć trochę, bo nie miał pojęcia co innego mógłby zrobić. WIedział, że słowa nie mają takiego wpływu na człowieka jak czyny, dlatego zdecydował się strzelić jej taki masaż, a jego to przecież nic nie kosztowało. Chwilę później walnął się na łóżku, wcinając kolejnego pączka i gapiąc się w sufit.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Czw Sie 09, 2012 4:26 pm

Gdyby Ines chodziła z tasakiem i zabijała każdego autora negatywnej recenzji, albo krytyka filmowego, który zjechał jakiś film od góry do dołu, zostałaby seryjną morderczynią. Bez przesady, czasami trzeba usłyszeć szczerą prawdę i powrócić do brutalnej rzeczywistości. Mało to razy właśnie ci najgorsi krytycy, otwierali oczy reżyserom i scenarzystom, że zaczynali dostrzegać swoje karygodne błędy? Takie opinie są potrzebne, ale osobiście Carreira wolałaby ich unikać.
- I to mi brakuje dystansu do pewnych rzeczy? - ciemne brwi dziewczyny powędrowały do góry. Podniosła długopis i dokumenty ze stolika, nie spuszczając wzroku z Olsena. - Aktorki pozostaną całe i zdrowe. Spokojnie, będziesz miał z kim pracować. - puściła do niego oczko i ponownie cupnęła sobie na krześle. Zamiast pitolić głupoty z przyjacielem, powinna raczej wracać do swojego gabinetu i już zaczynać wydzwaniać do ludzi odpowiedzialnych za ten salonik. Choćby mieli ustaloną godzinę pracy na piętnastą, nie da im świętego spokoju, bo nie wywiązali się ze swoich obowiązków. Tak, wiem. Jest okropna. - Wcinasz tak te pączki, a później zamiast kaloryfera będziesz miał bojler. Zobaczysz. - swoją linią się szczególnie nie przejmowała. Czysto teoretycznie, bo do swojej nowej pracy nie musiała mieć super ciała, lecz jako zastępca prezesa takiej wytwórni... głupio by było wyglądać jak potwór. Całe szczęście, że należała do tego grupy osób, które mogą jeść co chcą i ile chcą, a nie tyją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Czw Sie 09, 2012 4:43 pm

Pewnie by tak było, ale świat stałby się od razu piękniejszy, bo paru fagasów mniej by po nim chodziło. W sumie to chłopak chyba nie miałby nic przeciwko temu. Z drugiej strony jednak ciężko nie było się zgodzić z tym, że wtedy jakieś badziewia zupełnie nie generujące zysku trafiałyby na rynek, przynosząc tym samym same straty, a tego każdy wolał uniknąć.
-No tego bym nie był taki pewny. Wpadniesz w szał to nawet mnie nie oszczędzisz- zaśmiał się pod nosem. Widać było po nim, ze jest strasznie dzisiaj wyluzowany. Najwidoczniej wstał dobrą nogą, a pączki tylko tego stanu dopełniły.
-Pierdolisz- wywrócił oczami- moje pączki i moja sprawa jak wyglądam- plus był taki, że w tej pracy nie wszyscy musieli wyglądać szczupło i nie wiadomo jak przystojnie. Lekko zaokrąglone osoby też przecież były poszukiwane, chociaż oczywiście nie tak często. Do niektórych produkcji jednak było to wymagane, bo zdecydowanie lepiej wygląda jakiś sadysta zaokrąglony niż płaski jak decha. Swoją drogą to Ines się też nie musiała obawiać, bo linię to miała doprawdy boską, przynajmniej w jego mniemaniu. Poza tym lepiej mieć kilka kilo więcej niż mniej, bo raczej to nic fajnego jak kości aktorki zaczynają się wbijać w ciało. Wtedy Martinowi zupełnie odechciewało się wszystkiego.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Czw Sie 09, 2012 6:18 pm

- Sugerujesz, że jestem niestabilna emocjonalnie i nieprzewidywalna? - krótka chwila zamyślenia, podczas której popukała palcem wskazującym w swoje usta. - Dobra, może i tak, ale nie tłukę ludzi, których szanuję. - jak mężczyzna zripostował jej uwagę na temat jego wyglądu, z ust Ines wyrwał się melodyjny śmiech. Potrafił ją rozbawić nawet niezamierzenie, a już miała lepszy humor. Przekrzywiła głowę, wciąż nie kryjąc swojego rozbawienia. - Martin, Martin to był żart... Przecież ja nie twierdzę, że źle wyglądasz! Broń Boże, nawet w tajemnicy Ci powiem, że masz boskie ciało. Chodzi mi tylko o to, żebyś za trzy miesiące nie przybiegł do mnie z płaczem, że nabrałeś trochę sadełka. - zareagował tak samo jak każda kobieta, kiedy ktoś schodzi na temat jej linii. Może tak go uraziła, że od jutra do pracy będzie przynosił opakowania z sałatkami, pił tylko mineralną wodę niegazowaną i nie zechce słyszeć o żadnej imprezie? No i co z tego, że alkohol poważnie szkodzi zdrowiu, a zwłaszcza piwo?
Nie zniosłaby czegoś takiego. Sama nie była fanką jakichkolwiek diet, głodówek, detoksów i daremnych prób oczyszczania swojego ciała. Gdyby zobaczyła, że coś takiego robi jej przyjaciel, chyba osobiście kupiłaby mu te cholerne pączki, notabene bardzo smaczne, albo jakiegoś fast fooda zamówiła i wepchała mu do ust żeby przestał się katować. - Lepiej mi powiedz, kiedy zamierzasz ruszyć ze mną do jakiegoś baru, albo klubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Czw Sie 09, 2012 6:32 pm

-Ty to powiedziałaś- podniósł ręce w geście poddania się, jakby chciał tym samym zasugerować, że on nie ma z tym nic wspólnego, a słowa te padły tylko i wyłącznie z jej ust.
-I całe szczęście, bo nie wiem, czy przeżyłbym te lanie, które byś mi zafundowała- puścił do niej oczko.
-Czyli źle wyglądam, jeżeli tylko w tajemnicy to przyznajesz- westchnął z rezygnacją. To wszystko było jednak grą z jego strony, gdyż tak nawet nie pomyślał, ale cieszył się, że udało mu się nabrać przyjaciółkę- mam cię!- oznajmił dumnie- widzisz? Z miesiąca na miesiąc jestem co raz lepszy- puścił w jej stronę oczko. Oczywiście miał nadzieję, że odbierze to z takim samym przymrużeniem oka jak on.
-Z tobą?- przekrzywił lekko głowę, przyglądając jej się uważniej- a choćby i teraz- uśmiechnął się tajemniczo. Właściwe to nie miałby nic przeciwko takiemu wypadowi. To nic, że było przed południem i większość knajp była pozamykana. Na pewno znaleźliby jakąś ciekawą, która byłaby otwarta i mogliby się napić i trochę zabawić. Był to dobry pomysł na spędzenie dnia, bo o lepszym towarzystwie nie było mowy.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Czw Sie 09, 2012 11:08 pm

Gra aktorska, grą aktorską, ale Ines poznała w swoim życiu paru facetów, którzy byli bardziej wrażliwi od kobiet. Można było z łatwością urazić ich uczucia nawet zwykłym żartem. Później część z nich okazywała się gejami, co wszystko tłumaczyło... W przypadku Martina raczej nie miała żadnych obaw co do jego orientacji, więc obrażanie się za zwykły tekst na temat tycia, nie było adekwatne.
- Brawo Martin! Genialne uzewnętrznianie emocji, czysty przekaz, zero ściemy. - powoli klasnęła kilkakrotnie w dłonie - Otrzymujesz Oscara za... najlepsze udawanie focha. - tak szczerze, to Carreira chciałaby żeby Martina obsadzali w jakiś bardziej wyrazistych rolach, choćby tych drugoplanowych. Jak on miał się wybić, skoro nie dawali mu ku temu możliwości? Odgrywanie postaci, która pojawi się zaledwie kilka razy w filmie, to nie jest szczyt marzeń żadnego aktora. Może gdyby zagadała z odpowiednimi osobami, coś by wskórała. Powinna nad tym dłużej pomyśleć.
Ponownie uśmiechnęła się szeroko, ukazując rząd równiutkich, białych ząbków. Olsen i te jego pomysły... Z taką inwencją twórczą powinien olać fach aktora, masażysty i zostać scenarzystą. Tylko gdyby dał się tak ponieść wenie, to osobiście Ines bałaby się zagrać jakąś rolę w jego filmie. - Oszalałeś. Ja mam tu masę roboty, a urwanie się z pracy praktycznie przed jej zaczęciem, to podpis pod moim zwolnieniem. I Twoim zresztą też. Jeszcze nie zgłupiałam. - knajpy może i był otwarte, ale dżentelmen nie pije przed dwunastą, a Carreira nawet nie miała ochoty w tym momencie pójść na balet. Zapytała tak na przyszłość. Chlanie z samego rana nigdy dobrze nie świadczy o człowieku, zwłaszcza o kobiecie, a Ines chciała żeby opinia o niej była jak najlepsza.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Pią Sie 10, 2012 12:01 am

Geje to zupełnie inna kategoria i do nich Martina nie można było porównywać, gdyż taki zwyczajnie nie był. Faceci go nie kręcili, to było pewne, chyba, że ten, który stał za kamerą, wtedy go kręcił.
-Dziękuję mojej przyjaciółce Ines, to od niej się wszystkiego nauczyłem- ukłonił się nisko, po czym pokazał jej język. Skoro ona pogrywała sobie w taki sposób, chłopak zachował się odpowiednio, gdyż te słowa można było odebrać w dwojaki sposób. Pierwszy był taki, że zwyczajnie instruowała go jak to robić, a drugi, zdecydowanie lepszy w mniemaniu Olsena polegał na zaczerpnięciu jej zachowania, a co za tym idzie sugerował, że ona właśnie taka była. To była właśnie oficjalna wersja, którą miał zamiar rozpowszechnić gdyby naciskała. Martinowi odpowiadały takie epizodyczne role, chociaż wiadomo, w miarę jedzenia, apetyt rośnie i w sumie chciałby spróbować coś innego, gdzie byłby dłużej niż kilka ujęć jak na przykład ostatnim razem, gdzie stał sobie za barem i pucował szklanki. Przynajmniej wyszedł bardzo naturalnie i wymieniony był w czołówce, a to już coś, bo można było dopisać do swojego CV.
-Wierz mi, nikt Cię nie wywali- uśmiechnął się chytrze- mnie tym bardziej- puścił oczko w jej stronę. Martin miał haka na szefową, więc mógł być spokojny o swoją przyszłość, o ile nie zacznie za bardzo szaleć, a jeden dzień z piciem od rana do czegoś takiego nie kwalifikował się.
-No dalej, nie daj się prosić- dźgnął ją pod żebrem, a na twarzy pojawił się niewinny uśmieszek.

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Pią Sie 10, 2012 11:10 am

Akurat pucowanie szklanek za kontuarem, generalnie granie barmana wcale nie było najgorszą rolą. Zawsze człowiek pojawiał się gdzieś w tle, może nawet dostał jakiś krótki dialog z klientem, który tematycznie odbiegał od alkoholu. To już było coś... Niektórzy facieci dostają rolę bezdomnego, albo jakiegoś ulicznego pijaczka. I tutaj dopiero można być załamanym, bo nikt nie zwraca uwagi na takich ludzi podczas normalnego życia, a co dopiero filmu. W takim wypadku Martin powinien się cieszyć, że góra go nie pokrzywdziła i dostaje w miarę normalne postacie, a nie jakiś lumpów.
Zaś Ines w swoim pierwszym filmie otrzymała epizodyczną rolę typowej flirciary, która próbowała poderwać dzianego faceta w barze. Pojawiła się zaledwie w dwóch, może trzech scenach, a już ktoś ją wyłapał i teraz znajdowała się Redland. Od czegoś człowiek musi zaczynać, nikt nie dostanie ot tak, pierwszoplanowej, tytułowej roli. Trzeba najpierw pokazać czy w ogóle ma się smykałkę do wcielania się w różne postaci. W jej przypadku, niezaprzeczalnie się to objawiło podczas grania takowej flirciary.
- Patrzcie jaki pewny siebie... - mruknęła, lustrując go wzrokiem jak podnosił się z kanapy. Na jego kolejne słowa już otwierała usta, aby coś odpowiedzieć i w tym samym momencie dźgnął ją palcem pod żebro. Zmarszczyła brwi, zmrużyła oczy i oddała mu cios tego samego pokroju. - Wiesz, że to oznacza wojnę? I nawet Twoja umięśniona klata Ci nie pomoże. - syknęła, ale zaraz na jej ustach pojawił się uśmieszek. Podniosła się z krzesła i stanęła na przeciw mężczyzny. - Chcesz iść ze mną pić, to prowadź. - wskazała ręką na wyjście z atelierowego salonu i czekała. No chyba nie sądził, że ona teraz będzie sobie w myślach przypominać nazwy wszystkich barów, których była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   Pią Sie 10, 2012 11:42 am

Martin też nie narzekał na swoje role. Jakieś wymagające nie były, a przynajmniej miał szanse pokazać się i już trochę wzbogacić swoje konto. W miarę jedzenia apetyt jednak rośnie i wiedział, że za jakiś czas przestanie mu to wystarczać, chociaż teraz zupełnie mu to nie przeszkadzało.
-Zawsze jestem pewny siebie. Powinnaś to wiedzieć- puścił do niej oczko. No może było to czyste przechwalanie się, ale sporo prawy jednak było w tych słowach. Wiedział przecież na co może sobie pozwolić, a czego unikać i do tego się właśnie stosował.
-Wojnę?- zdjął w ekspresowym tempie koszulkę- to chodź się bić na gołe klaty- chwilę później zaśmiał się pod nosem, widząc tą niepewność w jej oczach- właśnie przegrałaś- oświadczył jej triumfalnie, po czym ponownie założył ciuch na ciało.
-No to ruszamy- wziął ją pod ramię, jak dobrego kumpla i ruszyli podbijać świat, a raczej miasto... no dobra jeden lokal, ale czy to ważne? Najważniejsze, że mieli swoje towarzystwo a przy tym mogło się wydarzyć dosłownie wszystko.
-Ale wybór pozostawiam już Tobie- puścił do niej oczko. Martin nie szlajał się po barach. Zdecydowanie wolał kupić coś mocniejszego i wypić w mieszkaniu, oglądając telewizję, albo siedząc nad książką, więc to pewnie Ines miała zdecydowanie większe doświadczenie.

/Napisz już gdzieś Wink

_________________
MOBILE RELATIONSHIP CARD
Martin Olsen

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}   

Powrót do góry Go down
 

Roztargnienie nie ma granic {Ines Carreira i Martin Olsen}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wytwórnia :: .Wytwórnia-